środa, 27 września 2017

Bitwa o Gotland

Niedawno zakończyła się VI już edycja bardzo ciężkich regat samotników. W tym roku, uczestnicy wyścigu napotkali na swojej drodze duże trudności i stanęli przed ciężką decyzją: 'wycofać się czy walczyć z żywiołem?'. W dniach 13 i 14 września nad Bałtyk przyszedł sztorm, który skutecznie utrudnił zawodnikom rywalizację. 

Czemu właściwie "Bitwa"?



Pierwsza edycja regat rozegrała się w 2012 r, pomysłodawcami tych regat była trójka przyjaciół (Radek Kowalczyk, Jacek Zieliński, Krystian Szypki), którzy przygotowywali się do startu w OSTAR, jednak aby w nich uczestniczyć żeglarze musieli odbyć wcześniej rejs, który miałby co najmniej 500 Mm i 2 punkty zwrotu. Do tej pory w Polsce tego typu regaty nie były dostępne, więc żeglarze zorganizowali własne regaty.  

Jeden z zawodników chciał startować ze Świnoujścia, a natomiast drugi z Gdańska. Ogólnie pomysł takiej 'bitwy' między wschodem i zachodem przyjął się bardzo dobrze. 

Start I edycji nastąpił 4 października 2012, żeglarze zmagali się z ciężkimi warunkami na morzu (2 sztormy w przeciągu kilku dni). Przyjaciele niemal równocześnie wpłynęli na wody Zatoki Gdańskiej, wyrównana walka toczyła się do samego końca, aż równocześnie przecięli linię mety. 

Regaty zostały przyjęte przez Royal Wester Yacht Club of England jako kwalifikacje do OSTAR.


II Edycja - Memoriał Edwarda Zająca



W kolejnej edycji, która dobyła się ku pamięci żaglarza-samotnika Edwarda Zająca, zmieniono lekko regulamin regat i ustalono wspólny start w Ustce. 


III Edycja 



Start ustawiono z Gdańska, wystartowało 7 zawodników, którzy zmagali się z silnym wiatrem od dziobu. Jeden żeglarz musiał zrezygnować z powodu usterek technicznych. 

Aby uczcić pamięć Edwarda Zająca ustanowiono specjalną nagrodę jego imienia. Otrzymuje ją osoba, która jako ostatnia dopłynie do mety.

W późniejszych latach nie nastąpiły znaczące zmiany w przebiegu, ani w regulaminie Bitwy o Gotland.


VI Edycja



W tym roku 10 września wystartowała kolejna edycja Bitwy. Na starcie stanęło 20 zawodników w 2 klasach (ORC i Open). Ich zadanie to po starcie z Gdańska opłynąć Gotlandię i wrócić do Gdańska. Proste, prawda? Jednak trzeba pamiętać, że to ponad 500 Mm ciągłej, samotnej żeglugi po jesiennym Bałtyku.

Pierwsza doba upłynęła spokojnie, pogoda dopisywała. Wiał południowy wiatr, który umożliwiał żeglugę pełnymi wiatrami. Prognoza wiatrowa była optymistyczna, 6B dla czołówki regat, dla pozostałych 5/6B wiatr skręcający na E.

Drugi dzień wyścigu nie był już tak łaskawy. Czołówka (12 jednostek) minęła boję zwrotną. Dopłynęli tam wyjątkowo szybko, dzięki korzystnemu wiatrowi, powrót również zapowiadał się obiecująco, bo wiatr odkręcił na SE. Mimo tego prognozy nie były wcale pomyślne. Na środę 13 września prognozowany był sztorm. Część uczestników zrezygnowała z regat i udała się do najbliższego portu. Była to bardzo trudna decyzja, a zdecydował zdrowy rozsądek. 

Ostatnia doba regat przyniosła wiele emocji. W tym dniu nad Bałtyk przyszedł silny sztorm. Prognozowane porywy wiatru dochodziły do 12B.

O godzinie 1213 pierwszy zawodnik, Mirosław Zemke, minął linię mety broniąc zeszłoroczny tytuł. Rejs zajął mu 72 h 13 min. Na trasie pozostał ostatni zawodnik, Morten Bogacki, który o godz. 1430 w odległości 30Mm od mety dostał asystę. O 1500 wpłynął na wody Zatoki Gdańskiej, gdzie przyszło mu walczyć ze sztormem. Portem docelowym tego dnia okazał się Hel.

Reszta zawodników zrezygnowała lub została zdyskwalifikowana (wpłyniecie do portu bez zgłoszenia rezygnacji). Część zawodników zdecydowała się na to przez różnego rodzaju awarie techniczne, inni przez prognozy wiatrowe.

Tegoroczna Bitwa o Gotland zakończyła się o godzinie 0050 wejściem Bogackiego do portu Hel. Wyścig ukończyła tylko jedna osoba, na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Najbardziej ucierpiał jacht LOXA, który tonący i ze złamanym masztem pozostał na morzu. Relacja kapitana.

Aktualny rekord trasy: Krystian Szpyrka s/y Polska Miedź (Delphia 40) 62 h 15 min. (Edycja 2013)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz