niedziela, 3 września 2017

Ognie św. Elma

Czas dzisiaj na tekst innego typu, z gatunku legend morskich. Tytuł brzmi jak z parodii bajki dla dzieci, ale pozory mylą. To nie o tego Elma się rozchodzi. 


Co to w ogóle jest?


Ognie św. Elma
to zjawisko meteorologiczne polegające na małych wyładowaniach elektrycznych, na różnych powierzchniach. Na morzu zazwyczaj na topach masztów (podobno też na szczytach fal). Najłatwiej je zaobserwować właśnie na morzu i w górach, kiedy już się ściemni. 


Te wyładowania same w sobie nie są niebezpieczne, można je poczuć nawet na ciele (szczególnie będąc w górach). Niebezpieczeństwo natomiast zbliża się wraz z upływem czasu. Ognie św. Elma zwiastują bowiem nadejście burzy, a pojawienie się tych miniaturowych iskier oznacza dużą różnicę potencjałów elektrycznych pomiędzy chmurami i 'ziemią'. Dla obserwatora jest to znak zagrożenia uderzenia pioruna w okolicy, a to stanowi już duże niebezpieczeństwo. 

Skąd nazwa?

Nazwa tego zjawiska bierze swój początek od imienia średniowiecznego męczennika Erazma z Formii. Elmo jest prawdopodobnie zniekształceniem (lub zdrobnieniem) włoskiego imienia Ermo.

Według legendy, święty niemalże został porażony piorunem w czasie głoszenia kazania. Św. Erazm jednakże nie przejął się bliskością niebezpieczeństwa i kontynuował przemowę. Wzbudziło to ogólny szacunek i podziw słuchaczy. 

Św. Erazm, podobno całe swoje życie poświęcił na naprowadzaniu żeglarzy na 'drogę cnoty'. Inna legenda opowiada o wypadku pewnego marynarza. Nieszczęśnik spadł z platformy marsa podczas porywistego wiatru. Wpadł prosto do morza, lecz nie stracił głowy i zaczął modlić się o pomoc do św. Erazma. Przyniosło to pozytywne zakończenie. Żeglarz w cudowny sposób (ponoć dzięki pomocy świętego) znalazł się na pokładzie statku, który zdążył już odpłynąć od miejsca wypadku. 

Dobra czy zła wróżba?

Mogłoby się wydawać, że coś co zwiastuje burzę (czyli niebezpieczeństwo) nie powinno nas cieszyć, jednakże ognie św. Elma zwiastowały żeglarzom szczęście, ale... jeżeli występowały w liczbie mnogiej, często widywano je po cztery czy pięć. 

W 1622 roku w pobliżu Malty zaobserwowano je 'skaczące' z masztu na maszt wielu okrętów. Było to krótko po burzy. Żeglarze cieszyli się i wznosili radosne okrzyki.

Sytuacja odwraca się, jeżeli występuje tylko jedna iskra, np. na bukszprycie. Nazywa się ją wtedy Elenoi i jest to zła wróżba. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz