wtorek, 7 listopada 2017

Kary na (dawnych) żaglowcach.

Życie na pokładzie dawnych żaglowców nie należało do najłatwiejszych. Do ogólnych (nieciekawych) warunków życiowych (mała powierzchnia na której stłoczeni byli ludzie, niedożywienie, niedostateczna higiena, choroby) dochodziły jeszcze różnego rodzaju kary. Ciężko było zapanować nad marynarską bracią, a z pomocą przychodziły takie metody jak:  


Chłosta


Chłosta była bardzo powszechną karą. Jakim zachowaniem można było sobie zasłużyć na tą wątpliwą przyjemność? Chociażby zbyt wolną pracą, np. wolne wchodzenie/ schodzenie z rei. 


Zanużanie


Brzmi niewinnie, ale kilkukrotne zanurzanie było już karą za większe występki jak: napad z nożem na towarzysza, niedbanie o swoją broń, podkradanie zapasów rumu (lub wody).


Przeciągnięcie pod kilem


Była to już poważna kara, która w wielu wypadkach kończyła się śmiercią marynarza. Nogi i ręce nieszczęśnika wiązano i przywiązywano do liny. Następnie przeciągano go pod kilem z burty na burtę (czasami też od dziobu do rufy). Ciało takiego człowieka było rozcinane przez ostre skorupiaki i wystające gwoździe. Kiedy wyciągano skazanego z wody, a ten jeszcze żył, oddawano go pod opiekę lekarza okrętowego, który po przemyciu ran pozostawiał go samemu sobie. 

Była to kara, którą mógł zarządzić tylko kapitan statku, czasami wykonywana kilkukrotnie. Na statkach Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii i Francji była wykonywana do XVIII w.


Przygwożdżanie do masztu


Ta karę można było dostać na skutek bójki między dwoma marynarzami, w której doszło do przelewu krwi. Rękę, tego który zaczął przygwożdżano do masztu jego własnym nożem. Nieszczęśnik sam musiał się wyswobodzić, ponieważ pomoc takiej osobie była surowo zakazana. 

Gorzej mieli ci, których przeciwnik zginął w walce. Wtedy przywiązywano napastnika do ofiary i razem wyrzucano za burtę. 


Szubienica


Rolę szubienicy na statku pełniły oczywiście reje. Taką karę można było dostać za bunt, tchórzostwo lub tzw. oszustwo werbunkowe (pobieranie wynagrodzenia za zaciągnięcie się na listy załogi kilku statków jednocześnie). 

Czasami wieszano ludzi na dość dużą skalę, na rejach można było spotkać nawet kilkanaście ofiar na raz...

Francja miała dosyć oryginalny przepis prawny (nie było go w innych europejskich flotach). Szubienica groziła każdemu marynarzowi, który "zbyt pośpiesznie" złożył skargę na przełożonego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz