środa, 13 grudnia 2017

Życie na statku - klar na pokładzie.


Rozpocznę dzisiaj nową serię artykułów, która ma za zadanie pokazać dawne i współczesne życie na statkach handlowych.

Czystość na statku.


Jak wiadomo stan pokładu świadczy o załodze, jeżeli na pokładzie jest klar to załoga jest porządna, a wśród marynarzy panuje dyscyplina.
Tak było kiedyś, i tak też jest w dzisiejszych czasach. Dlaczego akurat na porządek jest zwracana tak duża uwaga? Oczywiście chodzi o to, żeby się lepiej i bezpieczniej pracowało. 


Małe jednostki.


Wyobraźmy sobie dwie sytuacje, na jednym jachcie jest klar. Wszystkie liny są na swoim miejscu, pokład jest czysty i nic na nim nie zalega. Jeżeli trzeba jakiś manewr szybko wykonać, możemy to zrobić bez żadnego problemu, szybko i bezpiecznie. Druga sytuacja, liny są splątane, bo nikt nie zadbało o to żeby je sklarować, po pokładzie przetaczają się z burty na burtę jakieś butelki i inne przedmioty, gdzieś się komuś coś wylało i tak sobie dojrzewa od jakiegoś czasu. Musimy wykonać jakiś manewr awaryjny, co robimy? Uważamy, żeby się nie potknąć, rozplątujemy liny i możemy przystąpić do działania. Oczywiście patrzymy cały czas pod nogi, żeby na nic nie nadepnąć, a szczególnie na tą lepką plamę. Co jest lepsze, klar na pokładzie czy podejście "jak będzie trzeba, to się posprząta"? 

Żaglowce.


Jak to wyglądało na dawnych żaglowcach a jak na dzisiejszych? 
Jak już wiemy klar i czysty pokład były (i są) pewnego rodzaju wizytówką i każdy kapitan chciał aby miano jak najlepsze mniemanie o nim. 

Czyszczenie pokładu przebiegało w kilku fazach i wyglądało następująco:
  • wysypywanie piasku na pokład
  • czyszczenie pokładu kawałkiem specjalnego kamienia (piaskowca). Na każdy kamień przypadało 2 marynarzy, którzy przeciągali go między sobą, aż zmyli cały brud z pokładu. Trudno dostępne miejsca czyszczono dużo mniejszym kamieniem i to niestety trzeba było robić na kolanach. 
  • spłukiwanie pokładu, jeżeli okazało się, że coś się nie doczyściło trzeba było powtórzyć zabieg
  • sprawdzenie czystości. Mówi się, że próba czystości przebiegała następująco. Kapitan lub oficer w białym mundurze, kładli się na pokładzie i musiał on pozostać czysty. 

Jeszcze do niedawna podobny zwyczaj przetrwał na polskich statkach szkoleniowych. U nas wykorzystywano cegłę, nazywało się to "cegiełkowanie". Kadeci cegiełkowali cały pokład na kolanach. Nas na szczęście ten zaszczyt ominął. Na "Darze Młodzieży" mycie pokładu odbywało się za pomocą twardych szczot i wody z mydłem. Cała wachta (ok. 20/30 osób) ustawiała się w szeregu obok siebie uzbrojona w szczoty i szorowaliśmy całą długość "naszego" pokładu kilkakrotnie. 

Współczesne statki handlowe.


Tutaj już mniejsze znaczenie ma czystość pokładu. Raczej jeśli już to zwraca się uwagę na to, aby narzędzia leżały na swoim miejscu. Organizacja sprzątania na statku jest bardzo różna, może być tak, że jest to obowiązek stewarda (albo messboy'a) albo każdy członek załogi ma swoje "dyżury" sprzątające. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz