wtorek, 13 marca 2018

Zimowa hibernacja


Zima powoli już odpuszcza. Co się z nami działo w tym okresie? Pewnie jak spora część społeczeństwa, ukryłyśmy się w domu przed śniegiem i mrozem. Zdarzały się jednak bardzo sympatyczne wyjątki :)

Śniegu w Gdyni w tym sezonie było jak na lekarstwo. Temperatury co prawda też nie były zbytnio zimowe przez większość czasu, jednak szarówka za oknem skutecznie zniechęcała do aktywności na świeżym powietrzu.

Możemy przyjąć, że sezon zimowy zaczyna się w grudniu. Nasz grudzień był intensywny, głównie przez wzmożoną aktywność w pracy, co niestety przekładało się na wieczorny spadek aktywności. Jednak miesiąc zaczął się optymistycznie - Biegiem Mikołajów na 10 km.




Nadszedł okres świąteczny, a wraz z nim spacery po malowniczym Trójmieście. Nie mogło nas zabraknąć na jarmarku bożonarodzeniowym w Gdańsku (gdzie furorę robił mówiący renifer, który jednak nas niespecjalnie zachwycił).




Zaliczyłyśmy również spacer po świątecznym parku oliwskim. Przewidywane tłumy ludzi nas lekko zniechęcały, ale trzeba było przecież obejrzeć te słynne iluminacje świąteczne. Szkoda tylko, że aura nie była zbyt zimowa.




Taki czas, wiąże się z wizytą w rodzinnych stronach. Tam udało nam się znaleźć śnieg. Niestety w niewielkiej ilości. W ostatnich latach okres pojawienia się śniegu się trochę przestawił i raczej mamy śnieżne święta Wielkanocne niż Boże Narodzenie. Ale było wystarczająco białego (sztucznego) puchu, po którym mogłyśmy się wyszaleć na stoku. Były również górskie(?)... pagórkowe wycieczki na Podhalu



i w Beskidzie Żywieckim



oraz spacery po świątecznym Zakopanem



Mijający rok pożegnałyśmy w sportowym stylu.



Pomimo braku śniegu w Gdyni, temperatury nieraz nie sprzyjały spacerom, jednak tworzyły bardzo malownicze wzory, chociażby na mijanych samochodach.


Brałyśmy również aktywny udział w WOŚP, chociaż temperatura odczuwalna wynosiła ok -13 st, udało nam się wspomóc orkiestrę podczas "Biegu walki z cukrzycą" w Żukowie. 



Spacerowałyśmy w różnych rejonach Gdyni, w centrum oglądałyśmy przykry widok - zatopionego jachtu s/y Knudel.



Były też spacery w Orłowie i Redłowie i to w różnych warunkach pogodowych. :)




Na południu Polski byłyśmy dwa razy tej zimy, za drugim razem pojechałyśmy na festiwal szant Shanties 2018 (o czym możecie więcej przeczytać tutaj).

Udało nam się również pochodzić w Beskidzie Żywieckim.




Niestety podróż PKP w najzimniejszym czasie tej zimy nie należała do najbardziej komfortowych. Chłód dawał się we znaki. 



Początek marca w Trójmieście był mroźny, dzięki czemu można było zobaczyć naturalne rzeźby lodowe w okolicach mola orłowskiego. 


Oraz była też okazja do jazdy na sankach :) 

P.S. To na razie tyle wrażeń, jednak jeszcze zima nie powiedziała ostatniego słowa ;)

Piszcie jeśli wpis Wam się podobał

3 komentarze:

  1. Ja już bym jednak wolała wiosnę ;) Piękne te iluminacje :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze zdjec wnioskuje,ze dalyscie rade zimie. A teraz czekamy na upragnione wiosenne sloneczko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdynia zimą pięknie się prezentuję, a zdjęcia z Beskidu - świetne :)

    OdpowiedzUsuń