poniedziałek, 16 października 2017

Morskie przesądy - część 2

Ten wpis może powinnam zacząć od naszej przerwy w publikowaniu. Miałyśmy ostatnio trochę mniej czasu na pisanie, jednak mam nadzieję, że niedługo już wszystko wróci do normy :) A dzisiaj będzie luźny temat, czyli dalsza część przesądów morsko-żeglarskich.


Zwierzęta na pokładzie

Dzisiaj często pływa się ze swoimi pupilami, a jak było kiedyś? Jakie zwierzęta były mile widziane?

  • pająki - zabicie ich nie było najlepszym pomysłem, groziło to zatonięciem statku. Co więc można zrobić z takim lokatorem? Najlepiej wynieść na pokład, skąd zabierze go Neptun.
  • futrzane zwierzęta - futro na pokładzie przynosiło pecha, żywe czy martwe nie miało to znaczenia, oczywiście ze wszystkich możliwości futrzastych to szczury były najmniej pożądane. Z czasem jednak koty okazały się całkiem fajnym dodatkiem na statkach (łapały szkodniki). Jak już kotom pozwolono pływać to psy też się załapały w grono futrzastych wyjątków. 
  • ptaki - z kolei pierze ptaków przynosiły szczęście, dlatego też ptaki traktowano przychylnie, niemalże jako amulet. Ptaki przynosiły szczęście statkom i marynarzom.
  • jaskółki, delfiny i albatrosy - zobaczenie tych zwierząt miało przynieść szczęście marynarzom. Zabicie ich nie wchodziło w grę, wierzono, że w nich znajdują się duszę zmarłych matrosów.

Monety

Pieniądze są w życiu ważne, podobno na morzu można nieźle zarobić. Co więc zrobić z tymi pieniędzmi (w szczególności z monetami)?

Można położyć monety na oczy (lub do ust) zmarłego marynarza, jest to zwyczaj zaczerpnięty z mitologii greckiej, w której to przewoźnik Charon pobierał opłatę za przewóz zmarłej duszy przez rzekę Styks wprost do Hadesu. 

Monetę należało też położyć pod stopę masztu. Na wypadek nagłego zatonięcia statku z całą załogą. Ten zwyczaj miał również przynieść szczęście statkowi i chronić go przed różnymi zagrożeniami. 

Jets jeszcze jeden zwyczaj związany z monetami. Przed wypłynięciem w porcie, należało wyrzucić kilka monet, które miały być pewnego rodzaju "łapówką" dla Neptuna. Z tym zwyczajem spotkałam się w wersji alkoholowej. Wypływając należy wypić z Neptunem za szczęśliwy rejs. Obecnie można się spotkać z tym, że pije tylko Neptun. 


Śmiercionośne banany

Statek przewożący te owoce uznawany był za bardzo niebezpieczny dla swojej załogi. Dlaczego tak było? Są dwie teorie na ten temat:
  1. Banany przewożone były na statkach niewolniczych, w tych samych ładowniach co "żywy ładunek". W dawnych czasach nie dało się zapewnić owocom odpowiedniej atmosfery (dzisiaj te warunki są ściśle określone i przestrzegane), więc owoce szybko dojrzewały i gniły. W trakcie tego procesu wytwarzał się metan, który potrafił wywołać tajemnicze zgony, za które obwiniano banany.
  2. Druga teoria wiąże się z małymi, ale bardzo jadowitymi stworzeniami. Uważa się, że wśród kiści bananów transportowano również pająki, które kąsały niepostrzeżenie niewinnych marynarzy, którzy ginęli po ukąszeniu. Oczywiście wszystkiemu winny były przewożone owoce. 

Trochę jeszcze zostało mi przesądów w zanadrzu, więc możecie spodziewać się w przyszłości kolejnej części morskich opowieści. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz