wtorek, 27 lutego 2018

Shanties 2018




W ten weekend wybrałyśmy się do Krakowa na chyba najsłynniejszy festiwal szantowy - Shanties. :) Było bardzo mroźnie, ale pogoda nie przeszkodziła nam w dobrej zabawie!


Po przyjeździe i obowiązkowej kawie wybrałyśmy się na szybki spacer po rynku,
kosztując po drodze obwarzanków. 😋



Brrrr!!
Kiedy przechodziłyśmy obok wieży Mariackiej, trębacz grał akurat hejnał.  :)
Taki oto opancerzony osobnik zbierał dukaty na ciepłą strawę

Na terenie miasta rozmieszczone zostało 10 ok. 2 metrowych szopek,
w ramach wystawy Wokół Szopki.


Pierwszy koncert, na którym byłyśmy, odbywał się w Klubie Studio, który pod względem organizacji i zaplecza był przygotowany doskonale. 

Tego dnia usłyszałyśmy Kaczora i Piratów, Atlantydę, Orkiestrę Samanta, Formację, Mechaników Szanty i Grzegorza Tyszkiewicza z GooRoo Band. Po występie każdego zespołu można było poczuć lekki niedosyt, każdy grał  tylko po 30 minut. 

 
Atlantyda bardzo nas zawiodła podczas sobotniego koncertu - powtórzyli wszystkie piosenki zagrane w piątek, dodając jedynie jedną nową

Ulubiony zespół Berci - bardzo szybko minęło jej te 30 min.. ;)

Formacja - czyli zespół, który tego dnia mi najbardziej się spodobał :D

Mechanicy Szanty pozytywnie nas zaskoczyli - ich występ był ekstra!

Finałowy występ - GooRoo Band
Po takim dniu czekałyśmy z ciekawością na koncert kolejnego dnia.


Dla miłego rozpoczęcia dnia wybrałyśmy się na spacer, by zakosztować trochę białego szaleństwa - w Trójmieście nie ma tyle śniegu!





 W sobotę koncert odbywał się w kinie Kijów - jedyną wadą tego miejsca była typowo "kinowa" sala, więc jeżeli już usiadło się na swoim miejscu, to nie bardzo można było się ruszyć. 😉 
Był równie udany co w piątek, poznałyśmy też kilka nowych zespołów. 

Cieszę się, że udało nam się być na tych koncertach, pomimo długiej jazdy pociągiem "naładowałam baterie" będąc na festiwalu. Następny za rok!! 😀

5 komentarzy:

  1. W Krakowie mieszkałam 6 lat i mam do niego ogromny sentyment! :) Super post!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie zimowe wyjazdy są najlepsze. Takie oderwanie się od rzeczywistości a muzyka niezłe rozgrzewa dusze i ciało. No i jeszcze ten Kraków. Pięknie i wesoło, szkoda ze nie wrzuciliście do posta jakiegoś jednego szantowego kawałka z YouTube tak na koniec do posłuchania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna sprawa taki festiwal szant, chętnie posłuchałabym kiedyś. Tylko lokalizacja i pora chyba jak na szanty nietypowe: zimą i to blisko gór ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nietypowe? Mają blisko Morskie Oko ;-)

      Usuń
  4. Piękne wspomnienia! Warto je zbierać!

    OdpowiedzUsuń