Tradycje i legendy


Dzisiaj przedstawię Wam ostatnią już część przesądów morskich. Genezy większości z nich jednak nie są znane. Pewne rzeczy, które ludzie w dawnych czasach uznawali za złą lub dobrą wróżbę, dzisiaj mogą nas bawić. Jakie? To zacznijmy o początku...
 
Wiele legend morskich i innych "morskich opowieści" ma w sobie jeden wspólny element - statek widmo. Za najbardziej popularny można chyba uznać Flying Dutchman, czyli po prostu Latający Holender.
 
Życie na pokładzie dawnych żaglowców nie należało do najłatwiejszych. Do ogólnych (nieciekawych) warunków życiowych (mała powierzchnia na której stłoczeni byli ludzie, niedożywienie, niedostateczna higiena, choroby) dochodziły jeszcze różnego rodzaju kary.
 

Zwierzęta na pokładzie Dzisiaj często pływa się ze swoimi pupilami, a jak było kiedyś? Jakie zwierzęta były mile widziane?

Czas dzisiaj na tekst innego typu, z gatunku legend morskich. Tytuł brzmi jak z parodii bajki dla dzieci, ale pozory mylą. To nie o tego Elma się rozchodzi. Ognie św. Elma to zjawisko meteorologiczne polegające na małych wyładowaniach elektrycznych, na różnych powierzchniach.
 
Nie od dzisiaj wiadomo, że żeglarze to ludzie przesądni. Czy to jest dalej aktualne? No nie wiem... trochę czasy się zmieniły, teraz żegluje każdy, niezależnie od tego w co wierzy, czy nie wierzy. Dzisiaj postaram się Wam opowiedzieć o kilku przesądach, które panowały kiedyś wśród marynarskiej braci.